• klubalpin@klubalpin.pl
  • 602 262 955
  • Aktualności

Fotogaleria Mariazell 2017

sobota , Sie 12 2017
7368

Podziękowanie dla pielgrzymów

środa , Lip 19 2017
11177

Chrystus Zmartwychwstał

sobota , Kwi 15 2017
19424

Mariazell 2017

Fotogaleria Mariazell 2017

Fotogaleria Mariazell ...

2017-08-12 19:33:17

Podziękowanie dla pielgrzymów

Podziękowanie dla ...

2017-07-19 12:06:21

Dzień VIII - Traisen-Mariazell

Dzień VIII - ...

2017-07-14 22:09:53

Dzisiejszy, trzeci już etap tegorocznej pielgrzymki to trasa ze Starej Lubowni do Strby. Jest on jednym z najkrótszych etapów, ale dość wymagającym ponieważ zwieńczeniem jest podjazd do Jeziora Szczyrbskiego. Zanim tam jednak dotarliśmy to dzień tradycyjnie już rozpoczęliśmy od Mszy św. Kolejnym ważnym elementem codziennego kręcenia w takiej pielgrzymkowej konfiguracji jest codzienny przegląd roweru. Po każdym etapie do naszego rowerowego specjalisty – brata Leszka ustawia sie kolejka interesantów. Wielu z tychy którzy przychodzą, chce przynajmniej słowo zamienić z człowiekiem przed którym rowery nie mają tajemnic. Jest on niczym dr. House. Wystarczy rzut oka, dotyk jego ręki i diagnoza postawiona. Mogła by się tego uczyć od niego nasza polska służba zdrowia. Dla kogo los nie okaże się zbyt łaskawy i nie dane mu jest spojrzeć na świetliste oblicze rowerowego guru - żadna tu przesada, bo brat Leszek to bardzo serdeczny i uśmiechnięty człowiek – z utęsknieniem wyczekuje kolejnej okazji. W czasie jazdy, gdy na choryzoncie pojawia się czerwona przyczepa to oddech ulgi słychać na wiele kilometrów. Bo nic tak nie ucisza skołatanego kolarskiego serca jak widok czerwonej technicznej przyczepy. Gdy tylko zdarzy sie jakis defekt roweru brat Leszek i kierowca technicznego samochodu-brat Michał, zjawiają się z predkością światła i w kilka minut niczym ekipa serwisowa F1 usprawniają maszynę. Zdarza sie jednak czasami, że rower woli dłuższy wypoczynek i nie da się tego w polowych warunkach naprawić . Wówczas rower ląduje w odpowiednim boksie, a jego właściciel może liczyć na chwilę rozmowy z uroczą ekipą. Dzisiaj mieli kilka takich sytuacji, gdyż etap ten zaliczał sie do trudniejszych. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że widok który zastaliśmy na szczycie wart był tego wysiłku. Dopełnieniem tych wspaniałych estetycznych doznań była piękna pogoda. No ale co dobre, szybko sie kończy i musieliśmy wracać. Choć w tajemnicy powiem wam, że czynnikiem przyspieszającym zjazd był dość intensywny zapach roznoszący się ze słynnej polowej kuchni. Po dość długim zjeździe, peleton dotarł na miejsce dzisiejszego popasu, czyli do miejscowości Strba. Tu podjeliśmy „trud” wypoczynku przed jutrzejszym powrotem na ojczysta ziemię.