• klubalpin@klubalpin.pl
  • 602 262 955
  • Aktualności

Fotogaleria Mariazell 2017

sobota , Sie 12 2017
7368

Podziękowanie dla pielgrzymów

środa , Lip 19 2017
11177

Chrystus Zmartwychwstał

sobota , Kwi 15 2017
19424

Mariazell 2017

Fotogaleria Mariazell 2017

Fotogaleria Mariazell ...

2017-08-12 19:33:17

Podziękowanie dla pielgrzymów

Podziękowanie dla ...

2017-07-19 12:06:21

Dzień VIII - Traisen-Mariazell

Dzień VIII - ...

2017-07-14 22:09:53

Ten etap owiany pielgrzymkowa legendą wydawał sie być najtrudniejszy do czasu, gdy peleton kolarzy – pielgrzymów nie zaczął jeździć innymi trasami, m.in. do Lourdes czy Fatimy, gdzie okazało się, że są trudniejsze i nawet dłuższe podjazdy, które chcąc nie chcąc musieliśmy pokonać. Dzisiejszego dnia, nawet poranny, dość mocny deszcz nie spowodował takiego niskiego morale, jak grupa panikarzy, którze siejąc defetyzm, szeptami przestrzegała przed niszczącym podjazdem, jednakże szybka reakcja pierwszego sekretarza klubu zapobiegła narodowej tragedii ( wow, zabrzmiało jak z poprzedniej epoki). Kiedy juz peleton ruszył, było po frytkach, trzeba było jechać na Magdalensberg. W autokarze pozostali ci, którzy z przyczyn obiektywnych nie mogli jechać.

Grunt to pozytywne nastawienie i równe tempo, a po 27 kilometrach ni stąd, ni z owąd okazało się, ze już jesteśmy na szczycie. Kto był pierwszy, to oprócz smaku zwycięstwa, poczuł dodatkow przenikliwy chłód (więc odczucia się wyzerowały). Trud podjazdu zrekompensowały piękne widoki ze szczytu, które zapierały dech w piersiach (jeżeli tego wcześniej nie uczyniło zimno) i „królewski zjazd” wymagający trochę więcej wprawy niż zwykła jazda po przysłowiowe piwo. Trzeba było wielkiej wyobraźni i ostrożności, bo wszelkie przejawy „kozaczenia” mogły się w najlepszym wypadku skończyć na słuchaniu polskiej muzyki disco polo w naszym serwisowym wozie. Po zjeździe czekał na kolarzy drugi etap dzisiejszej trasy, która wiodła po bardzo pięknych i malowniczych terenach, iście z bajki. Zapachy tradycyjnej polskiej kuchni rozpływające sie wokół St. Johann świadczyły, że nocleg blisko, a nasz kulinarny czarodziej, na pewno wyczaruje dla nas coś magicznego.