Częstochowa 2016

Dzień I – Rzeszów – Ustrzyki Dolne

Pierwszy dzień XX Pielgrzymki Rowerowej przywitał nas iście afrykańską pogodą. Początek tradycyjnie miał miejsce w kościele św. Józefa Sebastiana Pelczara, gdzie o 7.00 pątnicy modlili się o potrzebne łaski na czas pielgrzymki.

Tej uroczystej celebrze przewodniczył J.E Ks. Bp Edward Białogłowski, który jako wytrawny pielgrzym i przyjaciel Katolickiego Klubu Sportowego ALPIN polecał nam intencje bliskie Jego sercu. Po uroczystym błogosławieństwie peleton w asyście policji ruszył na pielgrzymi szlak. Trasa dzisiejszego etapu wiodła pątników pięknymi zakątkami Pogórza Dynowskiego skąd oczom kolarzy ukazywał się cały urok tamtejszych terenów. Nie one jednak stanowiły „gwóźdź programu”. Były nim (i nadal są) Bieszczady, które na trasie pielgrzymki są pierwszy raz. Ten dość intensywny dzień zakończyliśmy miłym spotkaniem o charakterze modlitewno – organizacyjnym podczas którego każdy mógł coś o sobie powiedzieć.Wielu pątników, pomimo trudów jazdy w dość wysokiej temperaturze zgodnie stwierdziło, że dla takich krajobrazów było warto. A jutro będzie jeszcze piękniej.

Dzień II – Ustrzyki Dolne – Wetlina

Po „rozgrzewce” dnia pierwszego, patrząc na dzisiejszy dystans (61 km), można by pomyśleć że dziś odpoczywaliśmy. Nic bardziej mylnego. Otóż jesteśmy w Bieszczadach, a to zawsze jak to w górach, może przynieść różne niespodzianki.

To było niezwykłe 61 km, ponieważ dzisiejszy etap w całości stanowił część tzw. Wielkiej Pętli Bieszczadzkiej, która słynie z wymagających podjazdów i szalonych zjazdów. Ten wysiłek zrekompensowały urocze krajobrazy. Z ciężkim sercem opuszczaliśmy Ustrzyki Dolne, aby udać się w kierunku Lutowisk. W tym rejonie zaczynały się, ciągnące się w zasadzie aż do Cisnej, najlepsze walory widokowe Bieszczadów. Niestety nam te widoki zasłoniły ciężkie chmury, które towarzyszyły nam przez większą część dzisiejszego etapu. Dalej przez Smolnik, Stuposiany i Pszczeliny, jadąc cały czas wzdłuż potoku Wołosaty, pomknęliśmy w kierunku Ustrzyk Górnych. Na drodze do upragnionego noclegu w Wetlinie stanęły nam tak bardzo wyczekiwane bieszczadzkie serpentyn. Po pokonaniu podjazdu, został nam już tylko zjazd do Wetliny, czyli do celu dzisiejszego etapu. Jak zawsze humory pielgrzymów poprawił widok żółtego namiotu, w którym uśmiechnięty Szef kuchni – brat Eugeniusz – z radością rozdaje to co ma najlepszego. Dzielnie pomagają mu w tym niezastąpione siostry: Paulina i Wiola.

Uwieńczeniem dzisiejszego dnia było spotkanie z Dyrektorem sportowym Edwardem Rasałą, podczas którego pielgrzymi mogli poznać techniczne niuanse jazdy na rowerze. Spotkanie to otwarło swoisty panel dyskusyjny, podczas którego wszyscy pielgrzymi wymieniali się nawzajem swoimi doświadczeniami z kolarskiej dziedziny. Na zakończenie tradycyjnie odśpiewaliśmy Apel Jasnogórski.

Dzień III – Wetlina – Nowy Żmigród

Z błogiego snu wyrwała nas dziś bieszczadzka ulewa, która spowodowała iż wielu pielgrzymów zamarzyło o niedzielnych afrykańskich upałach. Jednak solidne śniadanie i krzepiące słowo Ks. Mariusza – Dyrektora naszej pielgrzymki, podniosły na duchu nas wszystkich. Punktualnie o 8.15 rozpoczęliśmy kolejny, trzeci dzień naszej wyprawy.

Przez pierwsze 19 km kontynuowaliśmy przejazd Wielką Pętlą Bieszczadzką aż do Cisnej. Dalej, mijając Wolę Michową, Radoszyce i Jaśliska, zawitaliśmy w Beskidzie Niskim. Mimo, iż Beskid ten nie imponuje wysokością szczytów, jest za to największym obszarowo z polskich Beskidów. Ta część Karpat nazywana jest krainą łagodności. I coś w tym jest, bowiem przemierzając dzisiejszy etap rozkoszowaliśmy się wszechobecną ciszą i otaczającą nas piękną przyrodą. Mijając Tylawę i  jadąc w kierunku Mszany zawitaliśmy w Magurskim Parku Narodowym, który został utworzony aby chronić niezwykłe bogactwo kulturowe i przyrodnicze tego regionu. Dzięki mieszkającej tu od stuleci ludności Rusińskiej, od XIX wieku zwanej Łemkami, mogliśmy podziwiać cerkwie, zarówno drewniane, jak i murowane, piękne kamienne przydrożne krzyże, kamienne nagrobki, czy kapliczki, dzieła miejscowych kamieniarzy, na które nie sposób był nie zwrócić uwagę podczas rowerowej jazdy. Deszczowy początek dzisiejszego etapu spowodował że wiele rowerów wymagało interwencji brata Leszka – naszego pielgrzymkowego speca od rowerów 😉  Po pokonaniu ostatniego podjazdu peleton zawitał w Nowym Żmigrodzie położony wśród malowniczych dolin i gór źródliskowego dorzecza górnej Wisłoki.

Dzień IV – Nowy Żmigród – Krynica Zdrój

Kolejny, czwarty dzień naszego pielgrzymowania przypadł na uroczystość świętych Apostołów Piotra i Pawła. Uczestniczyliśmy we Mszy św. odpustowej w sanktuarium bł. Władysława Findysza w Nowym Żmigrodzie. Po eucharystii – duchowej strawie, nadszedł czas na pokarm dla ciała, czyli wizytę w naszej pielgrzymkowej kuchni.

Po pożywnym śniadaniu wsiedliśmy na nasze dwukołowe rumaki i dalej w drogę. Wydawać by się mogło, że jak już zostawiliśmy za sobą Bieszczady to już najlepsze za nami. Jednak Beskid Niski, w którym pozostawaliśmy przez większość VI etapu, zachwycał nas urokliwymi, rozległymi dolinami. Może i Beskid ten jest jednym z najniższych spośród wszystkich Beskidów, ale jak wiadomo z rowerowego siodełka perspektywa wzniesień czasem wygląda inaczej. Suma przewyższeń tego dnia była spora. Początkowo jechaliśmy w kierunku Gorlic podziwiając okoliczne małe miejscowości: Samoklęski, Folusz, Bednarka. Po zjeździe w kierunku miejscowości Wapienne, wjechaliśmy na drogę w kierunku Magury. Tu rozpoczęła się prawdziwe kolarstwo górskie, gdyż do pokonania mieliśmy podjazd przy którym Col de Barbotto przypomina wyprawę Jasia trójkołowcem po osiedlowym podwórku ;). Nic jednak nie mogło stanąć na przeszkodzie aby ten piękny, słoneczny dzień zakończyć zjawiskowym finiszem w Krynicy – Zdrój. Tym sposobem pod koniec dzisiejszego etapu zawitaliśmy w pięknym Beskidzie Sądeckim.

Dzień V – Krynica Zdrój – Limanowa

Zadowoleni i wypoczęci pielgrzymi o godzinie 9.30 stanęli na starcie piątego etapu. Pożegnaliśmy uzdrowiskową Krynicę-Zdrój i udaliśmy się w kierunku Krzyżówki. Tutaj, na dobry początek dnia, czekała na nas ‘mała rozgrzewka’. Za to przez następne 30 km, ‘z górki na pazurki’ pomknęliśmy w kierunku Starego Sącza. Dalej, prawie jak po stolnicy, dotarliśmy do Nowego Sącza.

Mijając Kotlinę Sądecką zawitaliśmy w Beskidzie Wyspowym. Każdy z nas łatwo mógł zauważyć skąd taka nazwa tego regionu. Otóż odosobnione, pojedyncze szczyty wznoszą się niczym wyspy ponad typowo podgórskie zrównanie sfalowane łagodnymi wzgórzami. Po wczorajszej premii górskiej aby podtrzymać dobrą passę kolaże i dziś stanęli przed wyzwaniem zwanym podjazd. Po jego pokonaniu kolarskie alter ego każdego z nas zawołało „Brawo ty”. Do słonecznej Limanowej dotarliśmy około godz. 14.30. Dziś wielki dzień, historyczne spotkanie. Emocje sięgają zenitu. Pielgrzymi z niecierpliwością oczekują początku TEGO spotkania. Kolarskie serca będą narażone na duży stres. I tu do akcji wkracza nasz pielgrzymkowy ratownik medyczny, który niczym Dr. Quinn dobrym słowem i ciepłym uśmiechem uspokoi zszargane nerwy. Mamy nadzieję, że powodem tych nerwów będzie tylko 3:1 dla Nas!!!  POOOLSKA BIAŁO – CZERWONI !!!

Dzień VI – Limanowa – Kalwaria Zebrzydowska

Trzy do jednego nie było, ale chociaż był jeden. Po meczowych emocjach zwarci i gotowi, choć trochę na autopilocie (czyli permanentnie niewyspani) stanęliśmy na starcie. Opuściliśmy piękną Limanową i skierowaliśmy nasze dwukołowe mustangi w kierunku Mszany Dolnej, podziwiając rozciągające się na lewo i prawo wspaniałe widoki Beskidu Wyspowego.Trzeba przyznać, że „piękna nasza Polska cała”, aż słów brakuje by to wyrazić.

Wystarczyło kilka razy przekręcić korbą i pokonać kilka lekkich podjazdów, a już naszym oczom ukazała się tablica z napisem Rabka Zdrój. Tym samym znaleźliśmy się w Beskidzie Zachodnim. Oznaczało to, że za nami już prawie 40 kilometrów. W Rabce – Zdroju spotkaliśmy się z Januszem Blańdą, głównym organizatorem pielgrzymki góralskiej z Giewontu na Hel. Przez kolejne kilometry, co jakiś czas mijał nas serwisowy wóz za sterami którego niczym Kubica zasiada nasz brat Michał, dzielnie pomagający przy wszelkich awariach. Dziś odwiedziliśmy także Maków Podhalański w Beskidzie Makowskim i Suchą Beskidzką położoną na skraju Beskidu Małego. Celem dzisiejszego dnia jest Kalwarii Zebrzydowskiej – sanktuarium pasyjno – maryjnego oo. Bernardynów – które było miejscem częstych wizyt i modlitw Karola Wojtyły, patrona naszego Klubu. Po kolacji udaliśmy się na Dróżki Kalwaryjskie i kontemplowaliśmy tajemnice Męki Pańskiej w oparciu o rozważania głoszone przez pielgrzymkowego Ojca Duchownego ks. Stanisława. Chętni mogli wziąć udział w nabożeństwie różańcowym i Apelu Jasnogórskim przed obrazem Pani Kalwaryjskiej. Po intensywnym dniu pielgrzymi udali się na odpoczynek.

Dzień VII – Kalwaria Zebrzydowska – Zawiercie

Kolejny dzień rozpoczęliśmy Mszą św. w Bazylice MB Kalwaryjskiej. Pyszne śniadanko, szybkie pakowanko i … „w drogę z nami wyrusz Panie”. Wyjątkowo, przedostatni etap pielgrzymki rozpoczęliśmy od zjazdu. Dzisiaj na naszej trasy podziwialiśmy wiele ciekawych miejsc.

Najważniejszym z nich były Wadowice, które są szczególnym miastem dla wszystkich zgromadzonych wokół Klubu, któremu patronuje św. Jan Paweł II. Dodatkową atrakcją odwiedzających Wadowice były kremówki papieskie ofiarowane pielgrzymom przez zaprzyjaźnionego przedsiębiorcę 😉 Po takiej dawce energii kolaże – pątnicy pojechali dalej zwiedzać urzekające cuda natury tej części Polski. Ani się obejrzeliśmy jak przed nami wyrosła tablica z napisem Zawiercie. Jeszcze kilka kilometrów i oto cały peleton w komplecie zjawił się na ul. 11- go Listopada, gdzie w szkole odpoczywamy. Wieczorem odbyło się spotkanie .Trzeba zaznaczyć, iż było ono ostatnim spotkaniem na tej pielgrzymce. Trochę z żalem ale i z wielką radością każdy uświadamiał sobie że to już końcówka rowerowego pielgrzymowania a przede wszystkim, że każdy dał radę. 😉 Na potwierdzenie faktu odbycia rekolekcji duchowych na dwóch kółkach każdy pielgrzym otrzymał stosowny, imienny certyfikat. To spotkanie zakończyliśmy słodkim akcentem w postaci ciasta i owoców. Wszyscy pielgrzymi położyli się wcześnie spać, gdyż jutro najważniejszy dla nas dzień. 😉

Dzień VIII – Zawiercie – Częstochowa

Powoli dobiega końca nasza tegoroczna wyprawa. Dzisiaj pokonaliśmy ostatni odcinek. Był on faktycznie pokutny, jak na pielgrzymce przystało. Powodem był padający deszcz. Dzień rozpoczęliśmy wyjątkowo wcześnie –  śniadaniem o 5.30 ( dla niektórych to środek nocy).

Zostawiwszy za sobą Zawiercie, skierowaliśmy się w kierunku Świętej Anny i Żarek. Wczesna pora i niedziela spowodowały, że przy minimalnym natężeniu ruchu pielgrzymi sprawnie dojechali do miejscowości Janów. Tutaj swój pielgrzymi szlak złączyli z trasą rzeszowskiej pieszej pielgrzymki na Jasną Górę. Pod jasnogórski szczyt dotarliśmy około południa. Wielkie wzruszenie towarzyszyło pątnikom gdy na kolanach dziękowali za całe osiem dni rowerowych zmagań. O 14.00 uczestniczyliśmy w Mszy św. sprawowanej  przez abpa Stanisława Nowaka. Uroczyste błogosławieństwo było oficjalnym zakończeniem XX Ogólnopolskiej Pielgrzymki Rowerowej Rzeszów – Częstochowa 2016. W tym miejscu szczególne podziękowania i wyrazy wdzięczności kierujemy do wszystkich Pielgrzymów, ich rodzin oraz tych wszystkich dzięki którym mogliśmy przeżyć rekolekcje w drodze pod hasłem „Miłosierdzie – przebaczenie – uzdrowienie”.